Zło uderza poprzez pychę / Evil strikes through pride


PL


Nie sposób jest całkowicie uszczelnić swego ducha na zło, nie sposób od niego odgrodzić, zatamować, nie dać do siebie dostępu. Rzeczywistość ludzka zawsze wiąże się z utrzymywaniem balansu, czujności, nie zaś pewnością obrony idealnej, fortyfikacji, przez którą nic się nie przedrze. Jest nawet dokładnie na odwrót: Na ile wierzymy w szczelność swojej obrony, na ile ufamy swojej tak pieczołowicie zbudowanej fortecy duchowej, nabytej wiedzy, wyćwiczonemu ciału i duchowi, tym łatwiej, niżej i boleśniej upadniemy z pewnością, gdy zło przeniknąwszy nasze mury wylezie z nas samych naszymi czynami, naszymi słowami. Każdy brak pokory stanie się dla nas kamieniem, o który potkniemy się na naszej drodze.


I tak, gdy się już wie, ta wiedza staje się kolejnym możliwym przyczynkiem dla złudnej pewności siebie, fałszywego spokoju, nawet jakiegoś zadufania, poczucia lepszości.


A ciemność przychodzi nagle, zwala z nóg i obezwładnia, gdy nie jesteśmy gotowi. Wie dokładnie, gdzie są wyłomy w naszych murach, wie dokładnie jak do nas dotrzeć. Dociera tak szybko i tak głęboko, jak my byliśmy pewni swej obrony.


Może tylko zatruje naszą relację z kimś bliskim niechętnym gestem, złośliwym słowem. Może spęta nas w zaniechaniu dobrego uczynku. Może wypłynie brudem przekleństwa, obmowy, zawiści. A może roznieci w nas ogień złego gniewu lub odwrotnie, wygasi chęci, wyjałowi i wprawi w acedię. Może skusi przyjemnością w zamian za chwilowe „zapomnienie” o konsekwencjach. Może zaczerni naszą duszę czarnym, gryzącym dymem depresji. Dróg jest tak wiele, jak wiele naszych słabości, a najszersze z tych dróg, to słabości, o których nie wiemy i te o których myślimy, że je przezwyciężyliśmy.


Zawsze bądźmy gotowi, a nigdy nie lękajmy się. Gdy nadejdzie, gdy w nas ugodzi, szukajmy drogi, szukajmy pomocy, szukajmy sposobu naprawienia szkód wreszcie. A nigdy nie popadajmy w pychę po zwycięstwie.


EN


It is impossible to completely seal off one's spirit from evil, impossible to fence it off, stem it, deny it access. Human reality always involves maintaining balance and vigilance, rather than the certainty of perfect defense, fortifications that nothing can penetrate. In fact, it is exactly the opposite: The more we believe in the tightness of our defense, the more we trust our carefully constructed spiritual fortress, our acquired knowledge, our trained body and spirit, the easier, lower, and more painful our fall will be when evil penetrates our walls and comes out of us through our actions and words. Every lack of humility will become a stumbling block on our path.


And so, once we know, this knowledge becomes another possible source of false confidence, false peace, even a kind of conceit, a sense of superiority.


And darkness comes suddenly, knocking us off our feet and overwhelming us when we are not ready. It knows exactly where the breaches in our walls are, it knows exactly how to reach us. It reaches us as quickly and as deeply as we were confident in our defense.


It may just poison our relationship with someone close to us with a reluctant gesture, a malicious word. It may bind us in the neglect of a good deed. It may flow out in the filth of curses, slander, envy. Or perhaps it will ignite the fire of evil anger in us, or conversely, extinguish our desires, render us barren, and plunge us into acedia. Perhaps it will tempt us with pleasure in exchange for momentary “forgetfulness” of the consequences. Perhaps it will blacken our souls with the black, acrid smoke of depression. There are as many paths as there are weaknesses, and the broadest of these paths are the weaknesses we do not know about and those we think we have overcome.


Let us always be ready, and never be afraid. When it comes, when it strikes us, let us seek a way, let us seek help, let us seek a way to repair the damage at last. And let us never fall into pride after victory.



_____