„Szukając śródziemia” - moja ocena


PL



Znów raczej gromadzę notatki, czasem zupełnie szybkie myśli bez rozwinięcia, ale nie publikuję. Więc tym razem zamiast coś pisać, wykorzystam wolną chwilę na wrzucenie. Nie tłumaczę, bo podcast, który recenzowałem (już miesiąc temu) i tak jest do wysłuchania jedynie po polsku.


Wysłuchałem całego „Szukając Śródziemia” - kilkuodcinkowego podcastu wyemitowanego w końcówce roku 2025 przez Polskie Radio.

Podcast mi się podobał i nie podobał jednocześnie.


podobał się, bo


Trzeba powiedzieć, że jest świetnie zrealizowany, cała warstwa dźwiękowa sprawia, że jest to bardziej słuchowisko, niż to, co zazwyczaj nazywamy podcastem (jedna lub kilka osób rozmawiających na różne tematy). Wraz z prowadzącym (Adam Dąbrowski) łatwo możemy zanurzyć się w podróż i poczuć, że przeżywamy ją wraz z nim, odwiedzając kolejne miejsca na mapie, słuchając opowieści napotykanych osób. Opowieść ta ma przemyślany scenariusz, sprawnie przycięte mono- i dia-logi, historia ułożona jest bardziej w logiczne ciągi skojarzeniowe, niż geograficznie logiczne szeregi miejsc i poruszanych kwestii. I, jeśli chcemy dać ponieść się opowieści, zakosztować przyjemności przejażdżki, w której kontrolę oddajemy prowadzącemu, to jest to na prawdę świetnie zrealizowana przejażdżka autokarowa z pilotem.


Jednocześnie (i nie jest to specjalnie zarzut, po prostu naturalna konsekwencja takiego stylu tworzenia słuchowiska) w żaden z tematów się nie zagłębiamy, jest to raczej spis treści, spis tematów dla kogoś, kto chciałby pójść dalej i dowiedzieć się czegoś o nich. Jeśli tak się to potraktuje, to kolejny plus - baza interesujących tematów do eksploatacji.


nie podobał się, bo


To jest trudne do dokładnego wskazania. Jednak spróbuję. Chodzi mianowicie o połączenie pewnego charakterystycznego stylu komunikacji, w którym wszystko przedstawia się jako interesującą ciekawostkę, część fascynującej historii, z charakterystyką przedstawianych faktów, tez i ciekawostek, które nie zawsze są na równi wartościowe i prawdziwe. Dotyczy to zwłaszcza ostatniego odcinka, czy dwóch, gdzie przedstawiane są różne fałszywe nadinterpretacje przesłania dzieł Tolkiena i wykorzystywanie ich do propagandy politycznej, czy wykoślawianie zawartych w nich treści, stawianie ich na głowie. Rozumiem pobudki prowadzącego / autora słuchowiska, rozumiem chęć przedstawienia możliwie szerokiego spektrum zagadnień powiązanych z twórczością Tolkiena. Mnie się to jednak nie podobało, nie lubię takiej relatywizacji, mówienia o każdym przejawie wykorzystania jakiegoś motywu, dzieła, idei jako o równoprawnym jedynie dlatego, że łączy je taki wspólny mianownik.

ostatecznie


Słuchowisko polecam z tym zastrzeżeniem, że trzeba go słuchać uważnie i samemu postanowić, co myśli się o każdej przedstawianej informacji. Słucha się tego, jak już pisałem, wspaniale, od pierwszej chwili czując się, jakby się wraz z prowadzącym wybrało w świat, ze staromodnym plecakiem na plecach i oczami pełnymi nowych krajobrazów.


_____