Cierpliwość / Patience
PL
Cierpliwość. Skąd się bierze? Czemu tak łatwo się kończy? Jak ćwiczyć się w cierpliwości?
Krótka medytacja sprzed trzech lat, którą dopiero teraz publikuję uzupełniwszy o kilka myśli. Niektóre szkice wpisów po czasie okazują się nieważne i niewarte edycji, lecz te, których nie publikuję od razu, a po czasie wciąż uznaję za wartościowe, mam wrażenie że są najważniejszymi wpisami w tym moim gnieździe.
Skąd bierzemy cierpliwość?
Cierpliwość, czyli zdolność do znoszenia przeciwności losu bez negatywnych uczuć, bez gniewu, złości, frustracji, być może też smutku?
Wydaje mi się, że siłę do cierpliwości czerpiemy głównie ze zrozumienia szerszego kontekstu, z szerszego horyzontu na jakim opieramy nasze nadzieje i cele oraz na uczeniu się pokory. Niedogodności znosimy łatwiej, jeśli wiemy (wiemy na wskroś, jesteśmy o tym przekonani), że są one niewielkie w porównaniu z rzeczami większymi, jak choćby z innymi, poważniejszymi niedogodnościami, które równie łatwo mogłyby nam się przydarzyć. Znosimy łatwiej, jeśli wiemy że przeminą na pewno, zaś negatywne emocje jedynie zaszkodzą nam i innym wokół nas, nie ułatwiając przejścia przez te przeciwności. Potrzebujemy zatem silnego fundamentu na którym może oprzeć się nasza psychika w momencie próby, niezachwianej wiary na której stojąc nie stracimy gruntu pod nogami nawet podczas szalejącego wokół nas sztormu.
Czemu łatwo tracimy cierpliwość?
Nawet pomimo stabilnych fundamentów łatwo jest upaść, jeśli nie jesteśmy uważni, a cierpliwość nie wrosła wystarczająco mocno w naszą psychikę. Uważność pozwala na nieustanne wyglądanie ponad tymczasowe problemy, zauważenie zbliżającego się sztormu na czas, zapanowanie nad emocją zanim jeszcze rozhula się tak, że zakołysze nas i przygniecie do ziemi. Czy obserwowaliście kiedyś, co się dzieje, gdy pozwalamy sobie na uśpienie uważności? Gdy przestajemy patrzeć na samych siebie, na własne myśli, zachcianki, pobudki? Jakie instynkty wtedy zaczynają nami kierować? Do czego wtedy zmierzamy? Jak reagujemy? Każdy z nas jest inny, więc i każdy odpowie co innego, włącznie z „nigdy nie zatracam uważności” oraz „nigdy uważny/a nie jestem”. Ja w każdym razie zbyt łatwo wtedy tracę cierpliwość, między innymi.
Jak ćwiczyć się w cierpliwości?
Medytacja nad własnymi emocjami i zachowaniami, ćwiczenie działania w ciągłej uważności, ale także wystawianie ciała i duszy na cierpienie i ćwiczenie się w cierpliwym go znoszeniu. Ćwiczenia takie jak post i wszelka wstrzemięźliwość połączone z obserwacją własnych emocji i dystansowaniem się od nich poprzez porównanie ich małości i śmieszności w obliczu prawdziwych tragedii. Wystawienie naszego ciała na niewygodę, chłód, zmęczenie, niewyspanie i znoszenie ich z uśmiechem. Gdy nasza kultura eroduje i zanikają z niej odpowiednie praktyki uczące nas pokory i cierpliwości, często sami musimy stworzyć sobie odpowiednie rytuały i systemy działania. I wiele osób to robi. Świadomie bądź nie, dążą do wzmocnienia poprzez wystawianie się na niedogodności, których znosić wcale by nie musieli. Nazywają te dążenia inaczej, niż tradycyjnymi określeniami, bo te zostały wyśmiane, zdyskredytowane w powszechnej świadomości. To nie ma znaczenia, chodzi o praktykowanie cnót, nic nie zmieniło się w tej materii.
Cierpliwość wobec siebie
Cierpliwość to również wyrozumiałość w obliczu własnych upadków. Gdy przegrywamy z łakomstwem, chciwością, gniewem, lenistwem, zawiścią itd itp możemy czuć pogardę dla samych siebie, odrazę. Możemy udawać, że tak nie jest (skoro cnoty są nic nie warte, jak nauczyliśmy się wierzyć), możemy wypierać te upadki lub możemy cierpliwie je znosić uważnie obserwując jak do nich dochodzi. Ta druga, cierpliwa droga wyrozumiałości pozwala zauważyć własne słabości, zrozumieć i nauczyć się nad nimi panować. Droga wyparcia jest krótkowzroczna, daje co prawda natychmiastowe efekty, zdejmuje problem z głowy, lecz wypiera do nieświadomości te nasze problematyczne cechy, co prowadzi do nieuchronnej katastrofy, gdy będąc poza naszą kontrolą przejmują one kontrolę nad nami „tylnymi drzwiami”.
Cierpliwość na każdym kroku
Najważniejszym sprawdzianem cierpliwości, jak i każdej cnoty, jest jednak nasze zachowanie w sytuacjach, gdy nie jesteśmy przygotowani na jej użycie, gdy nie spodziewamy się, nie przewidzieliśmy że trzeba się będzie uzbroić. Nasz charakter sprawdzany jest i szlifowany przez wszystkie te chwile, gdy nie mamy już siły, gdy świat nas przytłacza, sprawy wymykają się z rąk. Miejmy więc cierpliwość dla siebie samych w tych właśnie ciężkich chwilach, gdy nie starcza nam cierpliwości (czy raczej po ich nastąpieniu, gdy wracamy do siebie i cofając się do tej chwili w pamięci widzimy swoją porażkę), jednocześnie uczmy się z tych chwil. Uczmy się pokory, bo tylko ona daje nam skrzydła do dalszego rozwoju.
Powodzenia.
EN
Patience. Where does it come from? Why does it fade so easily? How can we practice patience?
A short meditation from three years ago, which I’m only now publishing after adding a few thoughts. Some drafts turn out to be unimportant and not worth editing after some time, but those that I don’t publish right away and still consider valuable later on—I feel like they’re the most important posts in this little nest of mine.
Where does patience come from?
Patience—that is, the ability to endure adversity without negative feelings, without anger, rage, frustration, and perhaps even sadness?
It seems to me that we draw the strength for patience mainly from understanding the broader context, from the broader horizon on which we base our hopes and goals, and from learning humility. We endure hardships more easily if we know (know thoroughly, are convinced) that they are minor compared to greater things, such as other, more serious hardships that could just as easily befall us. We endure them more easily if we know they will certainly pass, and that negative emotions will only harm us and those around us, without making it easier to get through these adversities. We therefore need a strong foundation on which our psyche can rely in times of trial, an unshakable faith that will keep us grounded even when a storm rages around us.
Why Do We Lose Our Patience So Easily?
Even with a solid foundation, it’s easy to stumble if we aren’t mindful and patience hasn’t taken deep enough root in our psyche. Mindfulness allows us to constantly look beyond temporary problems, spot an approaching storm in time, and control our emotions before they rage so fiercely that they rock us and pin us to the ground. Have you ever observed what happens when we allow our mindfulness to slip? When we stop looking at ourselves, at our own thoughts, desires, and motivations? What instincts then begin to guide us? Where are we heading then? How do we react? Each of us is different, so everyone will answer differently, including “I never lose my mindfulness” and “I’m never mindful.” In any case, I lose my patience too easily then, among other things.
How can one practice patience?
Meditating on one’s own emotions and behaviors, practicing constant mindfulness, but also exposing one’s body and soul to suffering and training oneself to endure it patiently. Practices such as fasting and all forms of self-restraint, combined with observing one’s own emotions and distancing oneself from them by recognizing their insignificance and absurdity in the face of true tragedies. Exposing our bodies to discomfort, cold, fatigue, and sleep deprivation, and enduring them with a smile. As our culture erodes and the appropriate practices that teach us humility and patience fade away, we often have to create our own rituals and systems of action. And many people do just that. Consciously or not, they strive to strengthen themselves by exposing themselves to hardships they wouldn’t have to endure at all. They call these pursuits by names other than the traditional terms, because those have been ridiculed and discredited in the public consciousness. It doesn’t matter, it’s about practicing virtues—nothing has changed in this regard.
Patience with Ourselves
Patience also means being forgiving of our own failures. When we succumb to gluttony, greed, anger, laziness, envy, and so on, we may feel self-contempt or disgust. We can pretend that this isn’t the case (since virtues are worthless, as we’ve been taught to believe), we can repress these failures, or we can patiently endure them while carefully observing how they arise. This second, patient path of understanding allows us to recognize our own weaknesses, understand them, and learn to control them. The path of repression is short-sighted. While it yields immediate results and takes the problem off our minds, it pushes our problematic traits into the unconscious, leading to an inevitable catastrophe when, being beyond our control, they take control of us “through the back door.”
Patience at Every Turn
The ultimate test of patience—as with any virtue—is how we behave in situations where we are unprepared to exercise it, when we do not expect or anticipate that we will need to draw on it. Our character is tested and refined by all those moments when we no longer have the strength, when the world overwhelms us, and things slip out of our hands. So let us be patient with ourselves in these very difficult moments, when we lack patience (or rather, after they have passed, when we come to our senses and, looking back on that moment in our memory, see our failure), and at the same time, let us learn from these moments. Let us learn humility, for only it gives us the wings to grow further.
Good luck.
_____