Re: Goodness and good manners / Re: Dobroć i dobre maniery
ENG
Goodness and good manners, a post from the larsthebear capsule
I read this post and started thinking.
How strong is the correlation between being a generally good person and having good manners, in my experience?
What accounts for the lack of overlap between these two groups (good people and people with good manners)?
What accounts for the existence of groups in which only one of these two elements is present?
I’m writing about my own “backyard,” that is, a society where the rules of good manners are generally known. This doesn’t mean they’re universal, but the general idea is readily available, and with a little good will, it’s easy to find good examples.
How strong, in my opinion, is the correlation
I feel like I don’t have a complete picture of the situation, but I have some observations swirling around in my head, which is why I’m starting to write...
First of all, just like larsthebear, I generally prefer to be among so-called well-mannered people, though there are certain limitations and exceptions to this rule. The post I’m responding to has made me realize how difficult it is to deduce the depth of goodness based on the superficiality of good manners. I don’t recall having given this thought much attention before.
How often, in my opinion, are people with good manners also people whom one could describe as good (standing out for their goodness compared to the average?), and whose actions—not words—show that they are guided by love, that their character can be described in positive terms using words such as: courage, wisdom, justice, moderation, and modesty, a willingness to help others, etc.? And vice versa, how often do good people also have good manners? And how often do people with good manners not be guided by goodness and love, and how often do people who are not guided by them also have good manners?
My quick answer is: There is a positive correlation (between goodness and good manners), but...
The Sincerity of Good Manners
The whole issue, it seems to me, comes down to the sincerity of good manners, the degree to which they are integrated into a person’s personality and their true intentions, and thus the level at which we get to know another person. Good manners that aren’t accompanied by good intentions will sooner or later prove to be nothing more than a crumbling facade, behind which we’ll encounter actions that indicate the opposite of kindness. Likewise, a lack of good manners that isn’t accompanied by inner rot will quickly turn out to be a pleasant surprise if we get to know such a person a little better.
For example, the good manners we see in a normal situation—one where everything follows the standard script of an ordinary scenario, where everyone feels comfortable, and no major anomalies occur—are quite different from those displayed in an abnormal situation, where people act under stress and negative emotions are easily triggered. The same people may behave quite differently in both of these types of situations.
Similarly, people who merely pretend to have good manners usually forget them immediately behind “closed doors.” Think of the stereotypical politician who, right after the courtesy of public appearances, displays crude behavior in a private conversation.
So what good manners are we talking about? Good manners displayed at a very superficial level seem to me to be poorly correlated with acting in the interest of the common good. Good manners displayed regardless of the situation, on the contrary.
Reasons for the Lack of Correlation
There are countless possible conscious and unconscious reasons and motivations for exhibiting good or bad manners in one’s behavior; however, I am convinced that being guided by good intentions leads us to find more reasons for such a choice, whereas being guided by bad motives—such as selfishness, the desire for gain, retaliation, envy, etc., yields fewer such possible reasons, though of course a very strong and frequent reason, regardless of an individual’s character, is the desire to be accepted, liked, or respected in society.
At the same time, I believe that the outward display of a lack of good manners is usually correlated with some lack of inner order. Usually, but not always. And it is certainly not an insurmountable obstacle to being generally guided by goodness despite this.
I wonder about the possible reasons why someone who generally tries to act for the greater good might not exhibit good manners.
It seems obvious that a lack of proper upbringing and a lack of a good role model in childhood play a role. For example, if a parent who served as a role model for us did not exhibit good manners, we may not only have little motivation to improve in this regard later on, but we may even have a motivation not to do so. After all, why would we want to admit to ourselves and the whole world that our parent wasn’t as good a person as we’d like them to be and as we remember them from childhood? Isn’t it more convenient to assume that good manners aren’t really necessary in life, since...?
Other role models besides our parents may prove to be just as obvious a clue. For example, the belief drawn from pop culture that a real tough guy cannot also be polite, because politeness is a trait of weak people.
Then there is simple weakness, when, despite good intentions, we cannot manage to maintain a civil tone. Laziness. Finally, contrariness—adopting an attitude opposite to what one personally considers right, for various reasons. To point out hypocrisy in others, to counterbalance overly rigid social norms, or for humorous purposes (though in the latter case, bad manners should be very fleeting).
Hmm, time to wrap this up. I haven’t exactly discovered America here, but simply reminding myself of—and becoming aware of—the seemingly non-obvious lack of correlation strikes me as valuable.
PL
Goodness and good manners, wpis z kapsuły larsthebear
Przeczytałem ten wpis i zacząłem się zastanawiać.
Jak silna jest korelacja bycia generalnie dobrym człowiekiem, a zachowywania dobrych manier, w moim doświadczeniu?
Z czego wynika brak pokrycia się tych dwóch zbiorów (dobrych ludzi i ludzi z dobrymi manierami)?
Z czego wynika istnienie grup, w których występuje jedynie jeden z tych dwóch elementów?
Piszę o własnym „podwórku”, czyli społeczeństwie, w którym zasady dobrego wychowania są generalnie znane. Nie znaczy to, że są powszechne, jednak ogólna idea jest łatwo dostępna i przy odrobinie dobrej woli łatwo można znaleźć dobre wzorce.
Jak silna w moim mniemaniu jest korelacja
Mam poczucie, że nie mam pełnego oglądu sytuacji, jednak mam jakieś spostrzeżenia, które kłębią się w mojej głowie, dlatego zaczynam pisać...
Po pierwsze, tak samo jak larsthebear, generalnie wolę przebywać wśród tzw ludzi dobrze wychowanych, choć są co do tej zasady pewne ograniczenia i pewne od niej wyjątki. Ten wpis, na który odpowiadam, pozwolił mi zauważyć, jak trudno jest na podstawie powierzchowności dobrych manier wydedukować głębię dobroci. Nie pamiętam, żebym wcześniej poświęcił tej myśli więcej uwagi.
Jak często, wg mnie, ludzie z dobrymi manierami jednocześnie są ludźmi, o których można by powiedzieć, że są dobrzy (odznaczający się dobrocią na tle średniej?), a więc których czyny, nie słowa, świadczą że kierują się oni miłością, że ich charakter można opisać w sposób pozytywny, używając określeń takich jak: odwaga, mądrość, sprawiedliwość, umiarkowanie i skromność, skłonność do niesienia pomocy innym itd? I vice versa, jak często ludzie dobrzy mają też dobre maniery? A jak często ludzie o dobrych manierach nie kierują się dobrem i miłością i jak często ludzie, którymi się nimi nie kierują jednocześnie mają dobre maniery?
Moja szybka odpowiedź, to: Istnieje raczej korelacja pozytywna (pomiędzy dobrocią a dobrymi manierami), ale...
Szczerość dobrych manier
Cała kwestia wydaje mi się rozbijać o szczerość dobrych manier, stopień ich zintegrowania z osobowością człowieka i prawdziwe intencje, a więc i stopień znajomości, do jakiej dojdziemy z drugą osobą. Dobre maniery nie idące w parze z dobrymi intencjami prędzej, czy później, okażą się tylko pękającą fasadą, za którą natkniemy się na czyny wskazujące na przeciwieństwo dobroci. Tak samo brak dobrych manier nie idący w parze ze zgnilizną wewnętrzną szybko okaże się miłym zaskoczeniem, jeśli poznamy taką osobę nieco lepiej.
Dla przykładu dobre maniery, które widzimy w sytuacji normalnej, takiej w której wszystko dzieje się wg standardowego skryptu zwykłej sytuacji, gdy wszyscy czujemy się komfortowo, nie zachodzi żadna większa anomalia, takie dobre maniery, to coś całkiem innego, niż te, które są prezentowane w sytuacji anormalnej, takiej, gdzie działa się pod wpływem stresu, gdzie łatwo o negatywne emocje. Te same osoby mogą zachowywać się całkiem inaczej w obu tych typach sytuacji.
Podobnie osoby, które jedynie udają dobre maniery, zazwyczaj zapominają o nich natychmiast przy „zamkniętych drzwiach”. Pomyśl o stereotypowym polityku, który zaraz po kurtuazji publicznych występów, daje wyraz prostackiego zachowania w rozmowie w cztery oczy.
O których dobrych manierach więc mówimy? Dobre maniery prezentowane na poziomie bardzo powierzchownym wydają mi się słabo skorelowane z kierowaniem się dobrem. Dobre maniery prezentowane niezależnie od sytuacji, przeciwnie.
Powody braku zbieżności
Możliwych uświadomionych i nieuświadomionych powodów i motywacji dla uzewnętrzniania w zachowaniu dobrych lub złych manier jest niezliczona ilość, jestem jednak przekonany, że kierowanie się dobrem sprawia, że znajdujemy więcej powodów dla takiego wyboru, kierowanie się zaś złymi pobudkami, egoizmem, chęcią zysku, odwetu, zawiścią, zazdrością itd itp daje mniej takich możliwych powodów, choć oczywiście na pewno bardzo silnym i częstym powodem niezależnie od charakteru jednostki, jest chęć bycia akceptowanym / lubianym / poważanym w społeczeństwie.
Jednocześnie uważam, że uzewnętrznienie braku dobrych manier jest zazwyczaj skorelowane z jakimś brakiem uporządkowania wewnętrznego. Zazwyczaj, ale nie zawsze. I na pewno nie jest to nieprzekraczalna przeszkoda do pokonania, aby generalnie kierować się dobrem pomimo tego.
Zastanawiam się nad możliwymi powodami, dla których ktoś, kto generalnie stara się kierować dobrem, jednocześnie nie wykazuje dobrych manier.
Oczywistym wydaje się brak dobrego wychowania, brak dobrego wzoru w dzieciństwie. Jeśli np rodzic, który był dla nas wzorem do naśladowania, nie prezentował dobrych manier, możemy mieć nie tylko niską motywację, by potem zmieniać się w tej kwestii na lepsze, ale nawet możemy mieć motywację, by tego nie robić. Dlaczego bowiem mielibyśmy chcieć przyznać przed sobą i całym światem, że rodzic nie był tak dobrą osobą, jak byśmy tego chcieli i jak zapamiętaliśmy to z dzieciństwa? Czy nie wygodniej jest założyć, że raczej dobre maniery nie są w życiu potrzebne, skoro...?
Równie oczywistym tropem mogą okazać się wzory inne, niż rodzic. Np wyniesione z popkultury przekonanie, że prawdziwy twardziel nie może być jednocześnie grzeczny, bo grzeczność jest cechą ludzi słabych.
Dalej zwyczajna słabość, gdy pomimo dobrych chęci, nie dajemy rady utrzymać dobrego tonu. Lenistwo. W końcu przekora, prezentowanie postawy przeciwnej do tej, jaką samemu uznaje się za słuszną, z różnych powodów. Dla wskazania obłudy u innych, dla przeciwwagi dla zbyt sztywnych zasad społecznych, w celach humorystycznych (choć w tym ostatnim przypadku złe maniery powinny być bardzo ulotne).
Hmm, pora kończyć. Nie odkryłem tu Ameryki, jednak samo już przypomnienie, uświadomienie nieoczywistego z pozoru braku korelacji wydaje mi się cenne.
_____