Ograniczone połączenie V - lęk o telefon / Limited connection V - phone anxiety
PL
Jest to kolejny wpis w serii Ograniczonego Połączenia czy BTHR (Back To Human Realm - Powrót Do Ludzkiego Wymiaru/Domeny), uaktualnienie mojego podejścia do tematu i zarazem odpowiedź na wpisy, które niedawno pojawiły się w kapsułach użytkowników ploum i larsthebear.
uaktualnienie
Od dość dawna nie trzymam się wyzwania Symulacji Starego Modemu. Nie wykluczam jednak powrotu do tego rozwiązania / wdrażania go na jakieś okresy. Działało to dość dobrze, aczkolwiek wymagało dużego zorganizowania.
Ograniczone połączenie IV - stary modem
Przez jakiś czas nawet przeciwnie, starałem się być bardziej aktywny w internecie dla wartościowych kontaktów, oraz zaakcentowania intensywnego działania rysunkowego w celu znalezienia zajęć zarobkowych. Na dłuższą metę znalazłem jednak taką aktywność kontr-produktywną, jako że zgodnie z moimi wcześniejszymi spostrzeżeniami w temacie, znacznie ograniczyło to moje zasoby energii i spłyciło najważniejsze dążenia, można powiedzieć że znacznie zmniejszyło kreatywność. Dlatego ostatecznie zaprzestałem tych prób starając się znów spędzać w internecie peryferyjne zasoby czasowe, np poprzez planowanie przyszłych wpisów na media społecznościowe (w których uczestniczę i tak w bardzo okrojonym zakresie omijając szerokim łukiem wszystkie media należące do Mety).
Ostatnio udaje mi się regularnie spędzać znaczące przedziały czasowe bez rozedrgania umysłu spowodowanego bliskością, łatwością połączenia. Oby tak dalej. Przebywanie w ludzkim wymiarze daje sens, napędza do przebywania w nim więcej i więcej. Bytność online staje się coraz mniej atrakcyjna.
Ograniczone połączenie III - Powrót do ludzkiej domeny
uzależnienie od telefonu - odpowiedź
Od telefonu nie byłem chyba nigdy tak prawdziwie uzależniony, nie miałem objawów typu niemożność wyjścia bez niego z domu, nie mówiąc o wyjściu do drugiego pomieszczenia.
Natomiast chwilowe poczucie lęku wywołane spostrzeżeniem, że nie wziąłem go ze sobą, owszem, zdarzyło się kilka razy i to chyba był również i u mnie moment wzrostu świadomości nadmiernego przywiązania do telefonu. A nadmiernie przywiązany potrafiłem być w różnych okresach mniej lub bardziej już od samego początku posiadania telefonu, czyli w moim wypadku mniej więcej od wieku 22 lat. Fantomowe dzwonki, kompulsywne sprawdzanie wiadomości, zerkanie bez żadnego powodu...
Po latach prób i błędów doszedłem do jakiejś równowagi w temacie tego urządzenia, aczkolwiek nie ukrywam że jest to ciągła walka. Pisząc ten wpis siedzę na ławce (publikując, już dawno nie siedzę, minęło kilka dni), smartfona nie mam przy sobie (publikując mam, zapewnia mi połączenie z internetem).
Ogólnie nie lubię skali na jaką telefony dominują nasz czas i pochłaniają uwagę, zwalczam u siebie wszelkie przejawy nadmiernego przyzwyczajenia do tego urządzenia. Świadomie odkładam telefon w jedno miejsce w mieszkaniu, nie trzymam go zawsze pod ręką. Każdego dnia wyłączam w nim sieć na całe godziny, by nie atakowały mnie powiadomienia. Mam też ustawiony czas ciszy nocnej, gdy powiadomienia są wyciszone. Gdy wychodzę, często wkładam telefon specjalnie do plecaka, żeby nie kusił mnie łatwym wyjęciem z kieszeni.
Niepokoi mnie to, że coraz częściej zakłada się, że to własnie za pomocą telefonu coś załatwię, coś zrobię. Kupię bilet, zapłacę rachunek, wyślę wiadomość, zeskanuję jakiś kod i coraz częściej okazuje się, że jeśli nie użyję telefonu, to czegoś mi się nie uda załatwić i coraz częściej są to rzeczy potrzebne. Na razie jeszcze daję sobie radę i unikam używania telefonu poza czynnościami, które sam wybiorę. Na razie tylko ludzie patrzą na mnie dziwnie coraz częściej, bo nie robię tak jak „wszyscy” lub tracę jakieś zniżki czy inne benefity, gdy nie używam aplikacji. Ale nie wiem, jak długo.
Używam natomiast smartfona w wybranych celach, takich jak nawigacja, identyfikacja roślin (czysto hobbystycznie), przesyłanie zdjęć. Dopóki nie poczuję, że zaczynam go używać kompulsywnie i przejmuje nade mną kontrolę. Wtedy chowam, odkładam, ukrywam przed sobą, by wrócić do równowagi. I tak to się toczy. Koniec końców uważam, że cały problem jest znacznie szerszy, niż tylko czas spędzany z urządzeniem. Problemy z (nad)użytkowaniem i marnowaniem czasu i energii na negatywne aspekty sieci i urządzeń elektronicznych są raczej symptomem głębszego problemu. U mnie łatwo pojawiają się, gdy jestem zmęczony, rozkojarzony, chory. Gdy jestem w równowadze, łatwo nad nimi panuję. Natomiast problem z wymaganiem telefonu, jako jedynej drogi, która umożliwia załatwienie czegoś, jest problemem narzucanym nam przez tych, u których chcemy/potrzebujemy to coś załatwić. W obu wypadkach uważam, że powinniśmy czuwać, mówić o tym i uświadamiać innych. Poprzez telefon łatwo można przejąć kontrolę nad nami, naszymi zachowaniami, naszymi przyzwyczajeniami. Kontrolować nas mogą „big techy”, politycy, sklepy i usłogodawcy, oraz nasze własne niskie instynkty. Jeśli jesteśmy tego świadomi, rozmawiajmy o tym z innymi.
EN
This is another post in the “Limited Connection” or BTHR (Back To Human Realm) series, an update on my approach to the topic, and also a response to posts that recently appeared in the capsules of users ploum and larsthebear.
Update
I haven’t been sticking to the Old Modem Simulation challenge for quite some time now. However, I don’t rule out returning to this solution or implementing it for certain periods. It worked quite well, though it required a lot of organization.
Limited Connection IV - Old Modem
For a while, on the contrary, I tried to be more active online to build valuable connections and highlight my intensive drawing work in order to find paid opportunities. In the long run, however, I found such activity counterproductive, as, in line with my earlier observations on the subject, it significantly drained my energy and diluted my most important aspirations; one could say it significantly reduced my creativity. That is why I eventually stopped these attempts, trying instead to spend only peripheral amounts of time online, e.g., by planning future social media posts (in which I participate only to a very limited extent, giving all Meta-owned platforms a wide berth).
Lately, I’ve been able to regularly spend significant stretches of time without the mental tremor caused by proximity and ease of connection. May it continue this way. Being in the human dimension gives meaning; it drives one to stay in it more and more. Being online is becoming less and less appealing.
Limited Connection III - Return to the Human Realm
Phone addiction - response
I don’t think I’ve ever been truly addicted to my phone; I didn’t have symptoms like being unable to leave the house without it, let alone go into another room.
However, a momentary feeling of anxiety triggered by the realization that I hadn’t brought it with me did happen few times, and I think that was also the moment when I became aware of my excessive attachment to the phone. And I’ve been more or less overly attached at various times, pretty much from the very beginning of owning a phone—which, in my case, was around the age of 22. Phantom ringtones, compulsive messages checking, glancing at it for no reason...
After years of trial and error, I’ve reached a certain balance when it comes to this device, though I won’t deny that it’s a constant struggle. As I write this post, I’m sitting on a bench (by the time I publish it, I won’t be sitting here anymore—a few days have passed), and I don’t have my smartphone with me.
In general, I don’t like the extent to which phones dominate our time and consume our attention; I fight against any signs of excessive reliance on this device. I consciously put my phone in one specific spot in the apartment; I don’t keep it within arm’s reach all the time. Every day, I turn off the data connection for hours at a time so I’m not bombarded with notifications. I also have a “silent mode” set for the night, when notifications are muted. When I go out, I often put my phone in my backpack on purpose so I’m not tempted to easily pull it out of my pocket.
It worries me that it’s becoming more and more common to assume that I’ll use my phone to get something done or accomplish a task. I’ll buy a ticket, pay a bill, send a message, scan a code—and more and more often, it turns out that if I don’t use my phone, I won’t be able to get something done, and more and more often, these are things I actually need. For now, I’m still managing and avoiding using my phone for anything other than the activities I choose myself. For now, people just look at me strangely more and more often because I don’t do things the way “everyone else” does, or I miss out on discounts or other benefits when I don’t use the apps. But I don’t know for how long.
Instead, I use my smartphone for specific purposes, such as navigation, identifying plants (purely as a hobby), and sending photos. That is, until I feel like I’m starting to use it compulsively and it’s taking control of me. Then I put it away, set it aside, and hide it from myself to regain my balance. And so it goes. Ultimately, I believe the whole issue is much broader than just the time spent with the device. Problems with (over)use and wasting time and energy on the negative aspects of the internet and electronic devices are more of a symptom of a deeper problem. For me, they easily arise when I’m tired, distracted, or sick. When I’m in balance, I can easily manage them. However, the problem of relying on a phone as the only way to get something done is a problem imposed on us by those from whom we want or need to get that something done. In both cases, I believe we should stay vigilant, talk about it, and raise awareness among others. Through the phone, it’s easy to take control of us, our behaviors, and our habits. We can be controlled by “big tech,” politicians, stores, and service providers, as well as our own base instincts. If we’re aware of this, let’s talk about it with others.
_____